Wpis III. Krajobraz po uczcie.

Wpis III. Krajobraz po uczcie.

Kolejna piosenka i kolejna garść inspiracji do poznawania świata.

Chociaż na płycie “Mury” znajdują się dwie piosenki będące opisami obrazów, “Pejzaż z szubienicą” i “Encore”, to najbardziej malarską piosenką na płycie jest “Krajobraz po uczcie”. Przez długi czas byłem przekonany, że jest to kolejny opis obrazu gdy tymczasem jest to obraz malowany słowem. Tekst jest wspaniałym pretekstem do zapoznania się z osiemnastowiecznym malarstwem europejskim i historią Polski czasów stanisławowskich.  Wszystko zaczyna się od martwej natury z psem. (#MartwaNatura) Potem kadr się poszerza. Gdzieś blisko krawędzi obrazu, na dalszym planie widzimy “panią w rumieńcach o zatłuszczonych wargach”. Złośliwość? No może troszkę. Spójrzcie na portrety kobiet z tamtej epoki. (#Portret) (#ModaXVIIIw) 

Błyszczące, małe usta. Wielkie migdałowate oczy. No i rumieńce – efekt makijażu. Aha, i jeszcze jedno. Myślicie, że na obu obrazach jest ta sama osoba? Otóż nie. Jest ta sama moda. Pierwszy obraz datowany na rok 1775 przedstawia królową Marię Antoninę. Drugi, generałową Zajączkową i jest datowany na rok 1780.

Warto może jeszcze się zastanowić, czemuż to łożnice miały ciężkie zasłony? Cóż, im ktoś miał większy pałac, tym trudniej go było ogrzać i przez większość roku było tam zwyczajnie zimno 🙂

Tymczasem szykowny i światowy król w piosence ma zobowiązania o których nie wie lud i szlachta oglądająca go w modnym, zachodnim, stroju koronacyjnym. Jest zdominowany przez silną kobietę. Kobietę od której jest uzależniony finansowo i emocjonalnie. Kobietę, która go utrzymuje i wymaga posłuszeństwa. Do Katarzyny J.K. powróci jeszcze w swojej twórczości.

.

W latach osiemdziesiątych, kiedy uczęszczałem do szkoły podstawowej, król Stanisław August Poniatowski przedstawiany był jako świecki święty. Wykształcony, światowy, zostawił nam Łazienki i kilka obrazów. No i karmił poetów i uczonych na obiadach co czwartek. Starał się ale mu nie wyszło bo Polacy przeszkadzali. Lud Warszawy tak go zaś kochał, że pieszczotliwie zwał go Stasiem. No i już tu mi coś nie grało 🙂 Po dziś dzień zdrabnia się imiona prezydentów, premierów, ministrów. Ale nie jest to wyraz szacunku a raczej wręcz odwrotnie. Dorośli w rodzinie nie wykazywali entuzjazmu do postaci Króla Stasia ale jeszcze długo musiało potrwać, zanim sobie poukładałem, choć trochę, ten skomplikowany obrazek. Oprócz domowej dezaprobaty i stasiowania ludu warszawskiego pojawiła się wkrótce kolejna rysa na dziecięcym obrazie króla. Oto podczas wycieczki szkolnej do Łazienek, pod pomnikiem Sobieskiego ktoś, nie pamiętam czy nasza nauczycielka czy przewodnik, zacytował wierszyk, który podobno, dzień po odsłonięciu, pojawił się na pomniku a potem krążył w kilku wersjach na ulotkach rozpowszechnianych w Warszawie. Wierszyk komentował ufundowanie przez Stanisława Augusta ( w celach zresztą czysto politycznych) pomnika Jana III Sobieskiego:

     Sto tysięcy na pomnik! Ja by dwakroć łożył!
Gdyby Staś skamieniał, a Jan III ożył.

To potwierdzało moje przypuszczenia odnośnie stasiowania królowi. Miałem też własny dowód na to, że w szkole kłamią 🙂 Szkolna wersja historii mogła spowodować wówczas poważny dysonans poznawczy. Z jednej strony uczeń dowiadywał się, że godło jest bez korony na znak, że to nie królowie rządzą a lud pracujący miast i wsi. Sugerowano więc, że coś poważnie z tymi królami było nie tak, skoro trzeba było dla podkreślenia, że ich nie ma, koronę orłu zabierać. Z drugiej strony ostatni król Polski traktowany był z tak wielką sympatią, że aż dawało się wyczuć braterstwo dusz Stasia i władzy ludowej. Ale dość wspomnień. Wróćmy do piosenki.

Kolejna zwrotka- krytyczna ocena dorobku intelektualnego epoki i kolejny refren z pięknym przykładem kodu kulturowego (#KodKulturowy). Opisywane wydarzenie można rozpoznać po królu niesionym na rękach. Kto zna obraz Jana Matejki będzie wiedział, że chodzi o Sejm Wielki i Konstytucję 3 Maja. Po to się dzieci uczycie tego wszystkiego 🙂 A cóż to za ambasadorowie? Ambasadorowie, głównie Rosji i Prus, którzy byli tu na miejscu wyrazicielami troski Katarzyny i Fryderyka o polską wolność, praworządność i tolerancję (religijną).

Dalej mamy wspomnienie powstania kościuszkowskiego, wieszania zdrajców w Warszawie i Wilnie. Niczego nie zrobiono jednak do końca i niczego nie zrobiono dobrze, ocenia Kaczmarski. Wróci jeszcze do tego tematu. Po latach ten wątek podejmie Jarosław Marek Rymkiewicz w książce “Wieszanie” – świetna lektura dla młodzieży 15+.

Piosenka kończy się cytatem z aktu abdykacji.